Po optymizm do Niedźwiad

Data publikacji: 2020-11-19

Po optymizm do Niedźwiad

Do Niedźwiad jeździło się od dawna przede wszystkim po najwyższej jakości materiał hodowlany. I nie ma chyba w Polsce nikogo, który hodując trzodę chlewną w oparciu o materiał międzynarodowej firmy genetycznej PIC nie zetknąłby się z panem Ireneuszem Kaminiarzem.

Z prowadzonej przez Niego, przez wiele lat, fermy namnażającej w Niedźwiadach koło Świebodzina, loszki reprodukcyjne rozchodziły się „na pniu” po całym kraju, często dając początek kolejnym nowym fermom.

Ale Ci, którzy pana Ireneusza znają dłużej wiedzą, że można także wyjechać stąd ze sporym zapasem bardzo deficytowego towaru, jakim jest optymizm i pogoda ducha.

Odwiedzam to świetnie dzisiaj prosperujące rodzinne gospodarstwo od kilkunastu już lat. I bywało w tym okresie bardzo różnie, bywały bardzo dobre lata dla hodowców świń, ale również bywały i bardzo złe. Nie pamiętam, żebym wracał z którejkolwiek z ferm bez, choćby odrobiny, nadziei i spokoju o przyszłość polskiej hodowli.

Nie jest tajemnicą, że umówić się na spotkanie z panem Irkiem nie jest łatwo, to wyłącznie za sprawą Jego wiecznie przepełnionego terminarza. Ale kiedy już siada się w wygodnych skórzanych fotelach w przytulnym pokoju dla gości, hodowca poświęca czas i uwagę tylko swojemu rozmówcy.

Zawsze z sympatią będę wspominał długie i szczere rozmowy na niemal wszystkie tematy „współczesnego świata”. Od rozrodu świń, knurów oraz prestarterów i związanych z tym imponderabiliów począwszy, na zagadnieniach metafizycznych kończąc…

Stąd też wolno mi, po raz kolejny, przywołać optymizm i pozytywne spojrzenie w przyszłość bohatera niniejszego reportażu. Bez tych cech, jak również bez uporu i konsekwencji nie było dzisiaj tej hodowli i tych godnych pozazdroszczenia wyników. Bo początki „przygody” pana Ireneusza z hodowlą świń, wcale nie były takie różowe, jak rzeczone zwierzęta.

Jak wielu młodych ludzi wchodzących w dorosłe życie, także pan Kaminiarz poszukiwał swojego sposobu na życie. Obserwując i słuchając starszych kolegów z bliskiego otoczenia, uległ ich namowom i w roku 1979 do pomieszczeń gospodarczych w rodzinnym domu w Grodzisku Wielkopolskim zakupił pierwsze kilka prosiąt. Postanowił je tam utuczyć i sprzedać. Uzyskane w ten sposób nieduże pieniądze sukcesywnie przeznaczał na rozbudowę bardzo ograniczonej posiadanej „infrastruktury”. Jednak wymierne, aczkolwiek jeszcze niewielkie pierwsze sukcesy zachęcały Go do dalszego rozwijania tego przedsięwzięcia. Przez kolejne dziesięć lat pan Ireneusz wraz z kuzynem dzierżawią pomieszczenia, w których systematycznie prowadzą i nieustannie powiększają wspólną działalność.

W roku 1989 zapada decyzja o budowie profesjonalnej tuczarni. Od decyzji do realizacji pomysłu upływa kilka miesięcy i w roku 1990 obiekt zostaje oddany do użytku.

Teraz przyszła kolej na zapewnienie sobie i zagwarantowanie rytmicznych coraz większych partii warchlaków do nowo otwartej tuczarni. Dotychczas były to zwierzęta nabywane w kilku miejscach, a połączenie, pochodzących z kilku miejsc o zdecydowanie różnym statusie zdrowotnym niosło za sobą ryzyko pojawiania się określonych kłopotów.
Pan Kaminiarz w poszukiwaniu dużych i wyrównanych partii warchlaków trafia, na początku lat dziewięćdziesiątych, do Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Świebodzinie.

Na potrzeby własnej hodowli zaczyna kupować nadwyżki produkowanych tu prosiąt.
Wyrównane, dobrej jakości o jednakowym statusie zdrowotnym zwierzęta powodują, że tuczarnia z Grodzisku zaczyna przynosić coraz bardziej wymierne efekty.

Po około dwóch latach tej dobrze funkcjonującej współpracy rzeczywistość stawia przed panem Ireneuszem nowy problem. Lata 1992 – 1993 to okres likwidacji PGR-ów w Polsce. Przemiany nie omijają również i świebodzińskiego kombinatu. W roku 1992 zapada, więc decyzja o likwidacji fermy w Niedźwiadach.

Zachęcony wcześniejszymi sukcesami w tuczu, młody hodowca podejmuje kolejną ważną, życiową decyzję i 1 kwietnia 1993 roku zostaje dzierżawcą fermy w Niedźwiadach.

I chociaż dość dobrze znał ten obiekt i produkowane w nim warchlaki już od kilku lat, kiedy rozpoczął samodzielne gospodarowanie na liczącej wówczas około 300 loch fermie, rzeczywistość, na krótko, poddała w wątpliwość zasadność i sens tej decyzji.

Hodowcy pomógł przetrwać trudne początki wspominany już wcześniej optymizm i determinacja. Jesienią 1993 roku po dość długim okresie dekoniunktury ceny żywca wieprzowego wzrosły na tyle istotnie, że pozwoliły odważniej już patrzeć w przyszłość i jeszcze wprawdzie nieśmiało, ale powoli można było mówić o niewielkiej opłacalności produkcji. Przyszła, więc kolej na modernizację i rozbudowę fermy. Na pierwszy ogień poszło ocieplenie budynków i powiększenia stada podstawowego.

Druga połowa lat dziewięćdziesiątych to był dobry okres dla hodowców świń w Polsce.
W tym też okresie pan Ireneusz podejmuje współpracę z Wielkopolskim Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Poznaniu. Szeroka oferta genetyczna firmy i „nowe geny” wprowadzone na tę fermę poprzez inseminację bardzo szybko poprawiało wyniki produkcyjne.

Jednak zastany na fermie, po byłym już wówczas, Kombinacie status zdrowotny stada oraz starzejąca się szybko technologia produkcji każe panu Kaminiarzowi zrobić kolejny, „milowy krok” w swojej hodowli.

Po wykonaniu wszelkich, możliwych badań w celu jednoznacznego określenia stanu zdrowotnego stada, bardzo wielu konsultacjach i licznych wizytach najlepszych specjalistów w dziedzinie weterynarii (1997/98) zapada, jedyna z możliwych w tej sytuacji, decyzja. Depopulacja, liczącego wówczas około 1000 loch stada, gruntowny remont i modernizacja obiektów i po ponad półrocznej przerwie ponowne zasiedlenie fermy.

Już wtedy pan Ireneusz nie miał wątpliwości, że ferma zostanie zasiedlona materiałem genetycznym z firmy PIC. Na przełomie lat 1998/99 rozpoczyna się depopulacja fermy.

W roku 2000 kiedy na fermie w Niedźwiadach trwają remonty i modernizacja całego obiektu hodowcy trafia się okazja zakupu niewielkiego stada loszek PIC. W ciągu niemal kilkunastu godzin wynajmuje, więc stojący od dawna pusty obiekt, w którym umieszcza loszki, mające trafić w niedługim czasie na wyremontowaną fermę.

W tym czasie trwające nadal rozmowy pana Ireneusza z firmą PIC doprowadzają do kolejnej, przełomowej decyzji. Na fermie w Niedźwiadach powstanie stado produkujące loszki na potrzeby szybko powstających w Polsce nowych ferm, a zakupione już loszki dadzą początek stadu towarowemu. Pan Irek musi, więc szybko poszukać kolejnej fermy.
Wybór hodowcy pada na „niezamieszkałą przez świnie” od około dwóch lat fermę Chotków w województwie lubuskim.

W roku 2001 na fermę w Niedźwiadach przyjeżdżają pierwsze loszki PIC. W krótkim czasie hodowla pana Ireneusza trafia go elitarnego grona producentów wysokiej jakości materiału zarodowego o najwyższym statusie zdrowotnym.
Pan Ireneusz wspomina dzisiaj z nostalgicznym uśmiechem, że nigdy, ani przez chwilę nie planował posiadania dwóch dużym ferm trzody chlewnej. Ale tylko nielicznym udaje się realizować życie według własnego scenariusza… A w przyszłym roku minie 40 lat, od chwili kiedy pan Ireneusz zajął się hodowlą trzody chlewnej.

Gospodarstwo pana Ireneusza Kaminiarza dzisiaj, to duże i doskonale funkcjonujące gospodarstwo rodzinne. Gospodaruje na nim z żoną Emilią i córkami Agnieszką i Karoliną. Wraz z Nimi pracuje tu też mąż pani Agnieszki, Sławek.
Produkcja trzody chlewnej na obu wspomnianych fermach w Niedźwiadach i Chotkowie stanowi główny kierunek produkcji przedsiębiorstwa. Z obu stad liczących łącznie ok. 2000 loch odchowuje się i sprzedaje ponad 26 tuczników rocznie, a mięsność sprzedawanych tuczników wynosi 57 – 59 %. Od kilku lat liczba odsadzanych prosiąt od jednej lochy w roku wynosi, niezmiennie 28 – 29 sztuk. Należy te z wspomnieć, ze na obu fermach skuteczność oproszeń (średnia za ostatnie trzy lata) kształtuje się na poziomie… 90 – 92 %.

Chapeau bas!!

Doskonałe wyniki produkcyjne obu ferm to zasługa optymalnej organizacji produkcji oraz zgranej i świetnie współpracującej załogi obiektów w Niedźwiadach i Chotkowie.

Na sukces hodowli pana Ireneusza składa się także m.in. wysoki i stabilny status zdrowotny obu stad, co jest wynikiem rygorystycznie przestrzeganych zasad bioasekuracji oraz dobra współpraca z obsługującymi fermy lekarzami weterynarii, specjalistami chorób świń: Markiem Paluchem i Marianem Porowskim.

W skład gospodarstwa wchodzi 2000 hektarów, na których uprawia się rzepak z przeznaczeniem na sprzedaż oraz kukurydzę i zboża. Te ostatnie przeznacza się w całości na paszę, które produkowane są w mieszalni w Niedźwiadach. Gotowe kupuje się wyłącznie pasze dla najmłodszych zwierząt. Od kilku lat na fermie w Chotkowie, z dobrymi efektami stosuje się prestartery: PORCUS PLATINUM, GOLD I SILVER z Wytwórni Pasz LIRA z Krzywinia.

Panu Ireneuszowi gratulujemy, tych prawie 40 lat pracy w hodowli, życząc dalszych sukcesów na miarę dotychczasowych!

TRZODA CHLEWNA 05/2018 Marek Gasiński


sklep chrupka.pl Strefa dzieci
Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. X